Śnię ostatnio o łące. Łące z mojego dzieciństwa. Barwnej i skąpanej promieniami porannego słońca. Z morzem trawy, która sięga moich kolan. Z pokrytymi kroplami rosy polnymi kwiatami , układającymi się we wspaniałe, kolorystyczne plamy, aż po sam horyzont . Łące graniczącej z błękitnym niebem poprzetykanym białymi, pierzastymi obłokami. Łące impresjonistycznej jak u Moneta, tylko bardziej różnorodnej.
Wydaje się takie proste, a jest niewykonalne w tym cywilizowanym świecie pełnym szos i autostrad.
Może w mniej cywilizowanym świecie znajdę moją łąkę. Łąkę według Essi.
Wydaje się takie proste, a jest niewykonalne w tym cywilizowanym świecie pełnym szos i autostrad.
Może w mniej cywilizowanym świecie znajdę moją łąkę. Łąkę według Essi.